Ruszajmy dalej szlakiem polskich latarni – niech Bałtyk pokaże wszystkim malkontentom, co ma najlepszego. ;)

Po zwiedzeniu kilku pierwszych okazałych wież – Jarosławiec, Ustka, Czołpino – trzy kolejne latarnie, które – choć każda innej wysokości – zestawione ze sobą wyglądają niczym siostry. Wybudowane zostały na przestrzeni XIX wieku i do dziś spełniają bez zarzutu swoje zadania.

Latarnia Stilo zapewne zadziwi przyzwyczajonych do cegły i kamienia turystów – czarno-biało-czerwona wieża zbudowana została ze stalowych płyt, od środka wyłożonych grubym korkiem. To trzeba zobaczyć!

Stojąca na przylądku Rozewie latarnia nie nagrodzi turystów widokiem morza – można zwiedzić jedynie jej dolną część, z której nie widać spienionych fal. Ale za to można zobaczyć wiele ciekawych eksponatów, znajdujących się w Muzeum Latarnictwa – choćby po to warto pojechać do Rozewia!

Charakterystycznej, czerwono-białej latarni w Jastarni niestety nie można zwiedzić – jednak być na Wybrzeżu i nie zobaczyć z bliska tego swoistego symbolu polskiego latarnictwa? No po prostu się nie da!

Kolejny obiekt z gatunku ‚koniecznie trzeba’ – latarnia na Helu. Ta położona na końcu Półwyspu Helskiego latarnia ma swoje początki w XVII wieku i od tamtego czasu przeszła szereg ‚liftingów’, spowodowanych m.in. zniszczeniami wojennymi. Obecnie – to ośmiokątna wieża z ciemnoczerwonej cegły, która jest dostępna dla zwiedzających.

Idąc szlakiem latarni morskich nie można pominąć nowoczesnej, żelbetonowej konstrukcji, jaką jest prostokątna wieża w Gdańsku Porcie Północnym. Może i nie zachwyca wyglądem (ani nie pozwala się zobaczyć od środka), to jednak spełnia ważną rolę i jest jednym z ważniejszych punktów nawigacyjnych polskiego wybrzeża.

I ostatni przystanek w podróży szlakiem polskich latarni – Krynica Morska. Dzisiejsza, betonowa latarnia nie jest nawet w połowie tak piękna, jak jej zburzona w czasach II wojny światowej poprzedniczka. Uruchomiona pod koniec XIX wieku wieża wykonana była z najlepszych materiałów – cegły licówki i granitu, który sprowadzono aż z Drezna. Niemniej jednak warto zajrzeć do Krynicy i wędrówką na sam szczyt tej latarni zamknąć tę inspirującą wędrówkę po polskim wybrzeżu, które ciekawi, intryguje i zachwyca. A także motywuje do odkrywania kolejnych skarbów polskiego morza, których wybrzeże skrywa znacznie więcej, niż podejrzewa przeciętny, utyskujący na wszystko turysta… ;)